Ekonomia dysproporcji

W ekonomii nowoczesnej podkreśla się bardzo często znaczenie dysproporcji. Bieda oraz bogactwo to pojęcia do siebie mocno przeciwstawne. Trzeba zauważyć, że jednak stale się poszerzają, zamiast maleć z logicznego punktu widzenia. W końcu świat rozwija się. Posiadamy komputery, znakomitych fachowców we wszystkich dziedzinach. Niestety wszystko wskazuje na to, że im bardziej człowiek rozwinięty, tym więcej kapitału generuje dla siebie, nie pozostawiając pola manewru jednostkom biedniejszym, nieświadomym często procesów zachodzących w zakresie gospodarczym. Pojawiające się na świecie różnice między bogatymi i biednymi grupami społecznymi sugerują nawet stopniowe zanikanie klasy średniej, która niebezpiecznie zbliża się do ogólnego poziomu biedoty lub ledwie z niego wyrasta. Ekonomia dysproporcji sugeruje, że ludzkość posiada ograniczone zasoby. Wcale jednak tak nie jest ze względu na kreatywność, wykorzystanie inteligencji do wyprodukowania zupełnie nowych technologii. Dzięki temu można tworzyć nieskończoną liczbę substytutów, a tym samym udoskonalać rzeczywistość gospodarczą. Ekonomia dysproporcji musi się zmienić na ekonomię bogactwa, ponieważ dopiero wtedy ludzie nabiorą większej ochoty do jej studiowania. Ludzie bogaci, w niektórych państwach zaczynają angażować się w poprawę funkcjonowania najgorszej usytuowanych grup społecznych. Tworzą miejsca pracy, nawet do nich dopłacając. Wiedzą, że konsumpcja, wzrost dochodu per capita napędza całą gospodarkę. Kieruje przedsiębiorczość w ważne obszary.

Powiązane: